Lech Wałęsa i Konwent Mędrców
Przywódcy polityczni państw Unii chcą powołać “grupę refleksji”, aby dyskutować na temat długofalowej przyszłości Europy. Ojcem panelu, nazywanego czasem “Konwentem Mędrców”, jest prezydent Francji Nicolas Sarkozy. Nowy twór ma za zadanie prognozować przyszłość kontynentu w latach 2020-2030.
Przywódcą Konwentu ma zostać były premier Hiszpani Felipe Gonzalez, zastępcami – b. prezydent Łotwy Vaira Vike-Freiberga oraz prezes Nokii Jorma Ollila. Jako członków typuje się też byłego kanclerza Austrii Wolfganga Schuessela, oraz przywódcę związków zawodowych Johna Monksa.
“Jeśli ktoś chciał kiedyś zobaczyć na żywo Park Jurajski, to spotkanie jest świetną okazją” – skomentował brytyjski europoseł Graham Watson.
Źródło: reuters.com
A tymczasem w Polsce głównym tematem dyskusji jest udział w tym wydarzeniu Lecha Wałęsy. Patrząc tylko ze strony not biograficznych, kandydat pasujący do tak zacnego grona idealnie. Były prezydent, przywódca związkowy i lider “Solidarności”. Medialny produkt eksportowy, jak Mikołaj Kopernik i Adam Małysz. Jednak mimo mojego szacunku dla zasług polskiego noblisty wcale bym go do Brukseli nie posyłał.
Przede wszystkim, Wałęsa od dziesięciu lat nie robi nic innego, tylko odcina kupony od sławy. Gale honorowe, olimpiada w 2002, Pomarańczowa Rewolucja. Jeśli zakładamy, że cały ten konwent ma coś działać, a nie wygłaszać okrągłe frazesy, lepszy byłby człowiek, który ma styczność ze współczesnymi problemami dotykającymi świat Zachodu.
Drugim problemem w związku z nominacją są problemy z kulturą polityczną Wałęsy. Począwszy od odmówienia podania ręki Kwaśniewskiemu w 1995, a skończywszy na utarczkach słownych z braćmi Panem Prezydentem i Panem Premierem Kaczyńskimi uważam, że niektóre zachowania przynoszą więcej wstydu niż chluby Polakom. Wałęsa jest jednym z ludzi odpowiedzialnych za wulgaryzację polskiego języka politycznego i choć raczej wątpliwe, by zaczął nazywać ludzi psycholami lub obrażać ich matki, to jednak na brukselskich salonach może dojść do przykrego faux pas.
Na koniec spójrzmy prawdzie w oczy. Ile dworów królewskich by nie zwiedził przez te lata, Wałęsa był jest i pozostanie prostym gdańskim robotnikiem. To nie jest w żadnym razie człowiek patrzący w przyszłość w poszukiwaniu szans i zagrożeń dla tego niewielkiego eurazjatyckiego przylądka, jakim w zglobalizowanym świecie stał się nasz kontynent. Najwłaściwszym rozwiązaniem dla niego samego byłoby udać się na zasłużoną emeryturę.
Loading...