“Nie z krwią i z ciałem” – z Madonną też nie walczę
Nagłaśniany od pewnego czasu protest traktowałem do pewnego czasu jako walkę dwóch obcych mi frakcji. Dla mnie, protestanta, 15 sierpnia nie jest żadnym świętem religijnym, a do kultu maryjnego w Polsce podchodzę co najmniej negatywnie. Fanem piosenkarki też nie jestem, podchodziłem więc do sprawy neutralnie. Pamiętając, że zgodnie z Ef. 6.12 “nie walczymy z krwią i z ciałem”, uznałem, że wszelkie próby wymuszenia na władzy przesunięcia lub odwołania koncertu za niewłaściwe.
Dlatego też niemałym szokiem była dla mnie intencja ogłoszone na stronie modlitwy wstawienniczej “Polska 24″ wezwanie do modlitwy pt. : “Módlmy się, aby planowany na 15 sierpnia koncert Madonny nie doszedł do skutku. Ogłaszajmy Boże Królestwo i panowanie Jezusa Chrystusa nad Warszawą.” Moja pierwsza reakcja? Zniesmaczenie i chęć pominięcia niewygodnego punktu. Ale postanowiłem dać Bogu chwilę na “wytłumaczenie”, tego co mógł przekazać koordynatorom akcji, i nasunęła mi się ciekawa refleksja…
Opisane w Objawieniu 13:1-18 zwierzę (jedno z “anty-trójcy”: smok, zwierzę, fałszywy prorok) ma dostać paszczę do mówienia rzeczy wyniosłych i bluźnierczych, ma też dostać “moc do działania” przez 42 miesiące. Ta “moc do działania” to nic innego, jak nadnaturalny wręcz autorytet i możliwość porywania tłumów. Gwiazdy muzyki popularnej mają już w tych czasach posłuch porównywalny, jeśli nie większy niż najwięksi przywódcy duchowi i religijni. Dodajmy do tego propagowanie niemoralności i natrząsanie się z Boga w ogólności (wywołujący skandal teledysk “Like a prayer”) i mamy dość szczególną mieszankę. Jest ona Nieznacząca i głupia dla kogoś, kto świata duchowego nie uznaje, ale dla osoby wierzącej i w świat duchowy, i w bliskość czasów ostatecznych może to być element dający możliwość Wrogowi wstępnego “urobienia” sobie ludzi “czekających” na kolejnego, jeszcze większego muzycznego super-idola.
Czy brzmi to dla Ciebie jak sciene-fiction napisane przez kogoś niezrównoważonego psychicznie? Jeśli tak, przypomnę tylko, że wystarczył jeden festiwal w Woodstock w 1969r., żeby w sposób bezprecedensowy przemienić obyczajowość setek tysięcy ludzi. Niespokojne współczesne czasy, kryzys gospodarczy, prześladowania chrześcijan w Indiach i wiele innych rzeczy powoduje u mnie mocne przekonanie, że w niedalekiej przyszłości może zdarzyć się coś, przy czym cały problem, nawet z opisaną przeze mnie duchową otoczką to będzie naprawdę fraszka i rzecz niewarta uwagi. Wtedy zaś nie będzie można mieć stanowiska neutralnego lub “wycofanego”. Po której staniesz wtedy stronie?
Loading...
Pytasz, po której stanę stronie? A po której najlepiej? Obie strony stąpają po kruchym lodzie, jeśli w ogóle stąpają. Nie ma sensu zastanawianie się co będzie jutro. A czytając Twój wpis odczułem wrażenie, że nadmiernie się przyszłością przejmujesz. Może masz powody. Ale nie lepiej jest zrobić coś teraz? Myślę, że Twój wpis był tym czymś, co chciałeś zrobić. Czy to wystarczy? Niech się inni martwią?
Myślę, że tą całą otoczkę wokół koncertu…kto stworzył…właśnie. Bo śledzac wydarzenia, jakie mają miejsce jeszcze przed samym interesującym nas wydarzeniem, może się wydawać, że jest to rzeczywiście walka dziwna, a równie mocno zawzięta. Tylko czy katolicy wiedzą, z kim walczą? Z diabłem?
Religia, gdyby naprawdę była święta, nie potrzebowałaby ludzi do jej obrony. Religia to tylko nazwa innego systemu politycznego. Chciałbym w to wątpić, ale czasem już nie potrafię.
Serdecznie pozdrawiam.
andrzejjedrzejczakjr - lipiec 19, 2009 at 9:06 pm
Andrzeju,
Na sytuację “teraz” można patrzeć z różnych stron i mieć tak lub inny pogląd na sprawę – chętnie czytany przeze mnie Haereticus http://mjakmysli.blox.pl/2009/06/Katolicy-chca-cenzury.html pisze o tym zupełnie inaczej i trudno cokolwiek Jego tokowi myślenia zarzucić.
Ogólnie to jestem zdania, że Bóg nie potrzebuje, tak jak napisałeś, ludzi do obrony przed tymi, ktorzy Mu urągają w taki czy inny sposób. Nie chcę zanadto się rozpisywać na ten temat, ale jest czynem wymagającą wiary i zaufania do Boga zostawiać takie rzeczy do uregulowania Jemu. Jest na to potwierdzenie w Słowie, nie wierzysz, to poszukaj sam
pustynny - lipiec 20, 2009 at 10:26 pm
Wierzę, aż za nadto, więc i sam się tym koncertem nie przejmuję, a przejmują się ci, którym albo ekonomia nakazuje, ablo sumienie spać nie daje. Założę się, że się nic nie wydarzy specjalnego na tym koncercie, a tylko niepotrzebna gadanina uktrakatoli, którzy sami swej religii nie znają, gmatwa ludzkie umysły.
Pozdrawiam.
andrzejjedrzejczakjr - lipiec 23, 2009 at 10:34 pm