Pustynny Blog
"Blichtr płynie z miasta, mądrość z pustyni"

Dlaczego przychodnie nie wiedzą, że płacimy składki?

Jedną z przyczyn tegorocznych problemów z receptami na refundowane leki jest brak systemu, który odpowiedziałby na pozornie proste pytanie: czy obywatel Jan Kowalski ma opłaconą na dziś składkę zdrowotną, czy nie? Odpowiedzialność jest teraz przerzucona na pacjenta, który musi za każdym razem się legitymować. Czy nie dałoby się coś z tym zrobić?

Nie jestem pracownikiem ZUS-u  ani innej instytucji publicznej. Ne pracuję dla nich jako dostawca oprogramowania czy usług, nie mam więc żadnych informacji „z wewnątrz”, jak to wygląda i mogę coś pomieszać. Ale bazując na ogólnodostępnej wiedzy, udało mi się uzyskać pewien uproszczony obraz tego, co dzieje się z informacją o naszym ubezpieczeniu. Pomyślałem, że taka ilustracja mogłaby kogoś zainteresować.

Pierwszym z kilku etapów, przez który wędruje nasza składka zdrowotna, jest Zakład Ubezpieczeń Społecznych. Trzeba pamiętać, że przyjmuje on dane o ubezpieczeniu zdrowotnym z wielu różnych źródeł. Każda z poniższych grup ma ubezpieczenie na innej podstawie:

  • Osoby czynne zawodowo, płacący składki osobiście/przez pracodawcę
  • Członkowie rodzin płacący składkę (informację/składkę zgłasza pracodawca)
  • Bezrobotni (informację zgłasza odpowiedni PUP)
  • Studenci (zgłasza uczelnia)
  • Emeryci i osoby na zasiłkach (macierzyński, wychowawczy, chorobowy) (ZUS przekazuje sam sobie)
  • Rolnicy (informacja od KRUS)
  • Inni, o których zapomniałem, pełna lista znajduje się tutaj

Wobec takiej różnorodności danych już na pierwszym etapie możemy spodziewać się błędów, przekłamań i opóźnień. A to dopiero początek drogi! Po przetworzeniu wszystkich danych, zaksięgowaniu składek system komunikuje się z obsługiwanym przez NFZ. Obecnie odbywa się to raz w miesiącu. Po przekazaniu tych danych są one synchronizowane z Centralnym Wykazem Ubezpieczonych.  Do tego wykazu odwołują się placówki zdrowotne, żeby zweryfikować, czy nie oszukujemy ich korzystając ze świadczeń.

Niestety, system nie działa bez zarzutu, a dwie główne instytucje przerzucają się nawzajem odpowiedzialnością (porównaj wypowiedzi z NFZ (akapit trzeci od dołu) oraz ZUS). Zapowiadane w tym roku udostępnienie CWU bezpośrednio dla ZOZ-ów i lekarzy zrodzi kolejne problemy. Obiecany przez ministra Boniego termin 1 lipca 2012 jest już w tym momencie nierealny, ponieważ żeby doszedł do skutki, potrzeba przedsięwziąć  następujące czynności:

  • Nowelizacja ustawy dotyczącej NFZ (za konieczność tego nieszczęsnego legitymowania się odpowiada art. 50 tej ustawy, ciekawe, czy zostanie zmieniony?)
  • Przygotowanie wykazu do korzystania z niego dużo większej ilości użytkowników, niż do tej pory, przypuszczalnie nie da się bez stworzenia od zera nowego systemu
  • Stworzenie portalu internetowego gotowego na obsługę 120 tysięcy użytkowników (tyle w Polsce jest lekarzy)
  • Modernizacja infrastruktury technicznej na potrzeby administracji ZOZ i lekarzy – w każdej z pięciu tysięcy placówek ZOZ trzeba sprawdzić, czy potrzebne jest kupno nowych komputerów, modernizacja sieci, trzeba zainstalować docelowy system i przeprowadzić szkolenia. Jeśli nowy komputer będzie musiał mieć każdy lekarz, koszty szkolenia i supportu technicznego dla ponad stu tysięcy ludzi są naprawdę wysokie
  • Być może trzeba będzie zweryfikować jakość i terminowość przetwarzania danych w obecnych systemach.  Podejrzewam, że część błędnych danych ubezpieczonych nie wychodzi na jaw, ponieważ szpitale nie weryfikują ubezpieczenia podczas każdej wizyty (wierzą na słowo, że nasz dokument ubezpieczenia mówi prawdę). Uszczelnienie i usprawnienie systemu i naprawa błędów zajmie trochę czasu

 

A przede wszystkim, na wszystkie te czynności trzeba rozpisać przetarg!  Rozpisanie przetargu zaczyna się od sporządzania SIWZ, którego z kolei nie można zacząć bez podstawy prawnej, której jeszcze nie ma. Przeprowadzenie i rozstrzygnięcie przetargu to w skrajnie optymistycznym 6 miesięcy, zatem jeśli przetarg zostanie rozstrzygnięty 1 lipca, to będzie to sukces i udane przedsięwzięcie. A to jest data, według której, zdaniem ministra, system już powinien działać!

Według mnie, konieczność okazywania dowodu ubezpieczenia nie zniknie niestety tak łatwo. A jeśli nawet, to być może jeszcze za nim zatęsknimy, kiedy całość informacji o sobie przekażemy do obiegu elektronicznego, a system komputerowy, jak w „Misiu” odpowie „A my nie mamy pańskiej składki i co nam Pan zrobi?”

Jedna odpowiedź do “Dlaczego przychodnie nie wiedzą, że płacimy składki?”

  1. No tym razem mnie zaskoczyles, nie spodziewałem sie takiego tematu. Ze swojej strony mogę dodać, ze do problemów technicznych dodać musimy niestety styl pracy ZUS, np. ktos z mojej rodziny kilkukrotnie dostarczał ten sam dokument, bo kolejni urzędnicy nie dowierzali swoim poprzednikom i raz za razem weryfikujac ich decyzje żądali dowodów niewinności. I teraz ta osoba dla bezpieczeństwa trzyma cały plik dokumentów, niektóre z parafkami urzedniczymi… Słyszałem o większych nawet absurdach, ale chyba wystarczy ;)


Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.